Legalizacja aborcji zmniejsza śmiertelność okołoporodową! Federa wyjaśnia, jak i dlaczego Ordo Iuris próbuje wmówić nam coś przeciwnego

Ultrakonserwatywny Instytut Ordo Iuris forsuje w nowej analizie tezę, jakoby dostępność legalnej aborcji nie miała wpływu na zmniejszenie śmiertelności okołoporodowej. Teza ta stoi w kontrze do raportów i badań Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ), Instytutu Guttmachera. Odkodujmy zatem główne przekłamania raportu, odnosząc się do typowych manipulacji Ordo Iuris opisanych w raporcie Wielkiej Koalicji za Równością i Wyborem.

Narracja Ordo Iuris wskazuje, że analiza ma być narzędziem rzecznictwa na rzecz utrzymania zakazu/restrykcji w dostępie do aborcji. Stosując strategię przejęcia, Ordo próbuje wykreować się na obrońcę życia kobiet („pomoc rodzącym kobietom w krajach „Trzeciego Świata”), tyle że poprzez przymus rodzenia i ograniczenie innych usług zdrowia reprodukcyjnego (antykoncepcja, edukacja seksualna, opieka okołoporodowa). Bez względu na skutki zdrowotne, społeczne i ekonomiczne dla 450 milionów kobiet w wieku reprodukcyjnym żyjących w krajach o represyjnych przepisach antyaborcyjnych.

Autor, Filip Furman, dyrektor Centrum Bioetyki OI, próbuje – nieskutecznie – obalić przy pomocy strategii oczernienia konsensus naukowy, opisany szczegółowo w  ONZ-owskim raporcie „Reproductive Health Policies 2017”. ONZ, na bazie danych z Instytutu Guttmachera pokazuje, że w krajach o słabej dostępności do edukacji seksualnej, antykoncepcji, legalnej aborcji i opieki poaborcyjnej, aborcje częściej są wykonywane niefachowo, co przekłada się na częstsze i poważniejsze komplikacje, a tym samym częstsze zgony. W skali globu od 8% do 18% okołociążowych zgonów kobiet jest wynikiem aborcji przeprowadzanych w niebezpieczny sposób  (ang. unsafe abortion), czyli – idąc za definicją WHO – przez osobę bez odpowiedniej wiedzy/umiejętności lub stosując metodę niedostosowaną do długości ciąży lub w warunkach niehigienicznych. Co warto zaznaczyć, znów za WHO, sama aborcja jest bardzo bezpiecznym zabiegiem, o ile właśnie spełnione są te wspomniane kryteria.

Metodologia raportu Ordo Iuris jest tak zbudowana, że nie bada faktycznie, jaki wpływ na śmiertelność okołoporodową ma dopuszczalność aborcji. Dlatego też wniosek analizy jest taki: dla zmniejszenia wskaźnika śmiertelności okołoporodowej kobiet największe znaczenie ma podniesienie ogólnego poziomu życia w danym kraju, w tym jakości ochrony zdrowia. Furman bada korelacje między śmiertelnością okołoporodową a 10 wskaźnikami – 7 wariantami prawnej dopuszczalności aborcji, wydatkami na zdrowie (per capita i jako % PKB) oraz  „przewidywaną długość życia”, która sama w sobie zawiera zgony okołoporodowe kobiet. Taka konstrukcja oznacza, że OI bada, czy większy wpływ mają przepisy czy jakość ochrony zdrowia, a nie sama dopuszczalność aborcji bądź nie. Przy takiej metodzie wychodzi, że najwyższą korelację ma przewidywana długość życia, którą autor utożsamia ze „wskaźnikiem ogólnego poziomu życia w danym kraju”. Nie zmienia to faktu, że za część śmiertelności odpowiadają aborcje wykonywane w sposób/warunkach narażających zdrowie, a nawet życie kobiet.

Kolejna teza Ordo Iuris: „Jeśli przyjrzymy się krajom o najbardziej rygorystycznym prawie aborcyjnym, które nie dopuszczają tej procedury pryncypialnie, bez względu na przesłanki, to zarówno w Europie, jak i na całym świecie średnia śmiertelność okołoporodowa matek jest niższa dla krajów, w których panuje całkowity zakaz aborcji, niż dla całej reszty.” Ordo Iuris wychodzą w tabelkach niższe wskaźniki śmiertelności okołoporodowej w represyjnych krajach, gdyż manipuluje statystykami. Po pierwsze, liczy średnią arytmetyczną wskaźników śmiertelności poszczególnych państw, ignorujący tym samym wielomilionowe różnice w wielkości populacji. Ilustrując na przykładzie Europy, gdzie ta zależność też ma zdaniem OI występować: zakaz aborcji poza Polską dotyczy małych państw (Watykan, San Marino, Liechtenstein, Andora, Malta, Luxemburg, Monako, Malta), a średnia arytmetyczna tej różnorodności nie uwzględnia.  Po drugie, sam autor przyznaje, że sposób otrzymania wyników „może budzić zastrzeżenia metodologiczne”, a publikuje je tylko ze względu na to, że wynik pasował do założonej tezy – w tym momencie „zastrzeżenia metodologiczne” dotyczą wykonywania analizy statystycznej na próbie 4 państw (dla świata)/ 1 państwa (dla Europy).

W analizie Ordo Iuris krytykuje dopuszczalność aborcji ze względu na zagrożenie życia kobiety, optując za całkowitym zakazem. Na poparcie swojego postulatu powołuje się – w ramach strategii legitymizacji – na amerykańskie badania, że rzekomo aborcja „łączy się z prawie dwukrotnie większym ryzykiem zgonu matki niż urodzenie dziecka”. Tyle, że znani z antyaborcyjnej działalności pseudonaukowej Priscilla K. Coleman i David C. Reardon nie badali zgonów wskutek aborcji. W cytowanym badaniu wskaźnik umieralności bazuje na korelacji między wynikiem 1. ciąży (aborcja/poród) a zgonem w ciągu 10 lat. Na tej podstawie, bez wnikania w powody zgonów, stan zdrowia kobiet, przyczyny aborcji i inne czynniki, „naukowcy” wygenerowali fałszywy dowód, że decyzja o aborcji przekłada się na wyższą śmiertelność w porównaniu do porodu.

 „Podsumowując, wnioski raportu ONZ nie zostały przez Ordo Iuris obalone – polepszenie dostępu do edukacji seksualnej, antykoncepcji, legalnej aborcji oraz opieki poaborcyjnej będzie miało wymierne, pozytywne skutki w krajach, które mają wysoki wskaźnik umieralności okołoporodowej z powodu źle przeprowadzanych aborcji i restrykcyjne zakazy przerywania ciąży”, podkreśla Liliana Religa, koordynatorka komunikacji w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

„Jednakże zwiększenie dostępu do aborcji nie rozwiąże wszystkich problemów świata. Dla zmniejszania śmiertelności okołoporodowej ważne jest również rozwijanie jakości życia i ochrony zdrowia”, dodaje Krystyna Kacpura, dyrektorka Federacji.