Sprawa P. i S. przeciwko Polsce

Sprawa P. i S., od samego początku prowadzona przez Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, dotyczyła małoletniej dziewczynki, która zaszła w ciążę w wieku lat 14, a więc w wyniku czynu zabronionego (stosunek seksualny z osobą poniżej 15 roku życia jest czynem zabronionym, bez względu na wiek sprawcy). Mimo ewidentnych naruszeń na drodze do realizacji prawa do legalnego przerwania ciąży, nie udało się skutecznie przed sądami polskimi uzyskać potwierdzenia przekroczenia prawa przez lekarzy. Dlatego właśnie w wyniku działań Federacji sprawa trafiła do Strasburga z zarzutem naruszenia przez Polskę prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności od nieludzkiego i poniżającego traktowania oraz prawa do wolności.

Opis sprawy

2 czerwca 2008 roku mama nastoletniej Lublinianki w ciąży zgłosiła się do Federacji z prośbą o pomoc w wyegzekwowaniu prawa do legalnego zabiegu przerwania ciąży jej córki. 14-letnia P. zaszła w ciążę w wyniku gwałtu ze strony swojego 15-letniego kolegi ze szkoły. Badania ginekologiczne potwierdziły ciążę. Zarówno matka jak i córka nie chciały jej kontynuacji. Kilka dni później, 20 maja, P. dostała zaświadczenie z Prokuratury stwierdzające, „że zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża małoletniej (…) powstała w wyniku czynu zabronionego”.
Z zaświadczeniem uprawniającym do wykonania zabiegu, zgodnie z wymogami ustawy o planowaniu rodziny, art.4a dziewczynka wraz z mamą udała się do szpitala w Lublinie z prośbą o przerwanie ciąży. Tam jednak odesłano ją po dodatkowe – niewymagane prawem  – zaświadczenie do prof. Jana Oleszczuka – regionalnego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa, który zadeklarował się jako przeciwnik aborcji i namawiał do kontynuacji ciąży, odmówił także interwencji. Po kolejnej wizycie matki, konsultant skierował ją do szpitala im. Jana Bożego, gdzie problem miał być podobno rozwiązany. Matka z córką udały się do szpitala, ale tam zatrzymano dziewczynkę ponad tydzień, czekając na powrót ordynator z urlopu. Po powrocie z urlopu ordynator Wanda Skrzypczak, nie ukrywając swojego niechętnego stosunku do aborcji, kazała jej czekać w szpitalu na decyzję.

W trakcie pobytu dziewczynki w szpitalu pojawił się tam ksiądz Krzysztof Podstawka – dyrektor Domu Samotnej Matki w Lublinie, a zarazem wicedyrektor radia Archidiecezji Lubelskiej. Został on najprawdopodobniej wezwany przez kogoś ze szpitala z naruszeniem tajemnicy lekarskiej, który zaczął w ostrych słowach wywierać nacisk na matkę i córkę – matkę strasząc sądem o pozbawienie praw rodzicielskich, córkę nakłaniając do urodzenia i do pobytu w Domu Samotnej matki.

W tym samym czasie przedstawicielce Federacji udało się porozmawiać krótko z prof. Janem Oleszczukiem, który stwierdził, że skierował dziewczynkę do szpitala, ale nie jest władny zmusić lekarza do przerwania ciąży. Ostatecznie ordynator stwierdziła, że ciąży nie przerwie ani ona ani żaden lekarz w szpitalu, w wyniku czego matka zabrała córkę ze szpitala.
3 czerwca matka i córka udały się do Warszawy do wskazanego przez krajowego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa szpitala przy ul. Inflanckiej, gdzie zabieg miał być przeprowadzony. Tymczasem w sprawę zaangażował się znowu ks. Podstawka, który po ustaleniu, gdzie przebywa dziewczynka, zaczął naciskać na niewykonanie zabiegu zarówno na matkę i córkę, jak i pracowników szpitala. Z dziewczynką przeprowadzali rozmowy zarówno psycholog, jak i przedstawicielka organizacji anti-choice, utrzymując, że dziewczynka jest niezdecydowana. W wyniku tych nacisków szpital zdecydował się czekać z zabiegiem do piątku, żeby dać dziewczynce czas do namysłu. W ciągu tego czasu naciski się nasiliły – do dziewczynki przychodziły różne osoby, przekonując ją do zaniechania aborcji. Dziewczynka po raz kolejny podpisała zgodę na zabieg. Pracownicy szpitala byli coraz bardziej przestraszeni i zaczęli namawiać matkę, by zabrała dziewczynkę ze szpitala. Podobno szpital dostał bardzo dużo maili, utrzymywano, że w piątek (6 czerwca) spodziewają się demonstracji przed szpitalem. Matka jednak zdecydowała się zatrzymać dziewczynkę w szpitalu do piątku, wciąż mając nadzieję, że zabieg zostanie przeprowadzony. Ostatecznie 5 czerwca po południu wypisano córkę ze szpitala, utrzymując, że potrzebny jest nakaz sądu. Kiedy matka z córką wyszły ze szpitala, za nimi podążyła przedstawicielka organizacji pro-life, która domagała się, by poczekały na księdza, który zabierze córkę do Domu Samotnej Matki. Matka nie mogąc obronić się przed natarczywością kobiety, zatrzymała radiowóz i razem pojechały na komisariat. Tam przez kilka godzin trwały przesłuchania. W tym czasie przyszło na policję pismo z sądu, który w odpowiedzi na skargę księdza na posiedzeniu niejawnym w dniu 3 czerwca br. pozbawił matkę i ojca praw rodzicielskich. 6 czerwca dziewczynka została przewieziona do Pogotowia Opiekuńczego w Lublinie w celu odizolowania jej od środowiska rodzinnego. Tego samego dnia matka złożyła zażalenie do sądu domagając się powrotu córki do domu i unieważnienia wyroku o pozbawienie praw rodzicielskich. Tego samego dnia wieczorem dziewczynka została przewieziona do szpitala (im. Jana Bożego) z powodu bólów brzucha. 9 czerwca matka złożyła w sekretariacie szpitala pisemne oświadczenia (swoje, ojca dziewczynki i córki) wyrażające zgodę na dokonanie zabiegu aborcji. Kopie zostały złożone w sekretariacie i poświadczono ich przyjęcie. 11 czerwca p.o. dyrektora szpitala Jacek Solarz poinformował media, że szpital nie wykona aborcji i nie wskaże innego szpitala gotowego przyjąć P. Nie boi się sankcji prawnych , bo jak się wyraził „etyka jest ponad prawem”. Równoległe do wydarzeń Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny podjęła się interwencji na kilku płaszczyznach.  10 czerwca – pisemny apel do Minister Zdrowia. Telefonicznie odpowiada rzecznik prasowy Jakub Gołąb: aborcja jest w tym przypadku zgodna z prawem i w związku z tym legalna. Szpital powinien jej dokonać lub wskazać inny. Resort nie posiada takiej władzy, aby nakazać szpitalowi wykonanie zabiegu. Poproszony o pisemną odpowiedź najpierw odmawia, a później twierdzi, że pisemna odpowiedź zajmie trochę czasu więc prześle później . Odpowiedź przyszła 19 czerwca. 11 czerwca Federacja wystosowała apel do szpitali, aby zgłaszały się szpitale gotowe przyjąć P. Żaden szpital nie zgłosił się. Zgłosił się lekarz ginekolog, który prywatnie chciał dokonać aborcji (zgłoszenie telefoniczne). 11 czerwca Federacja wystosowała pisemny apel do Premiera. ( do wiadomości media). 11 czerwca – kontakt z Biurem Praw Pacjenta. Niezbędne jest zgłoszenie formalne do biura przez matkę dziewczynki. Matka zgłasza formalnie sprawę odmowy wykonania aborcji do biura praw pacjenta. Sprawa zostaje przyjęta do szybkiej interwencji. Dyrektorka informuje Federację, że w ministerstwie zdrowia toczą się narady dot. tej sprawy. Sugeruje telefon do dyrektora dep. zdrowia publicznego. Okazuje się, że dyrektor jest właśnie od dzisiaj na urlopie, a zastępująca go wicedyrektor jest nieuchwytna ( na konferencji). 14 czerwca P. otrzymuje przepustkę, na którą wyraził zgodę Lubelski Sąd Rodzinny i pod opieką mamy ze szpitala wraca do domu. Tego samego dnia wieczorem do programu TVN „Teraz my” dziewczynka wysyła smsa, że nigdy nie prosiła ks. Podstawkę o rozmowę. 18 czerwca Sąd w Lublinie wydaje zezwolenie na przedłużenie przepustki dziewczynki do czasu zakończenia sprawy tzn. rozpatrzenia zażalenia matki dot. odebrania jej praw rodzicielskich. Dziewczynka przebywa w domu pod opieką rodziców. Gigantyczna burza medialna. Media podały, że odbyła się aborcja P. w klinice oddalonej o kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania. 19 czerwca informacja na stronie Frondy pt. Skończmy z tą P. Podane zostaje prawdziwe imię P. Informuje o tym anonimowy mężczyzna telefonem do biura Federacji.

Wyrok

W swoim wyroku Trybunał orzekł naruszenie przez Polskę wszystkich trzech praw i wolności gwarantowanych Konwencją. Stwierdził po pierwsze, że Polska powinna zapewnić dostęp do aborcji w sytuacjach, w których przerwanie ciąży jest legalne. Uchwalając ustawę podjęto pewną decyzję w zakresie dostępności aborcji. W sytuacji, gdy kryteria są spełnione, kobieta winna mieć zagwarantowane przeprowadzenie zabiegu w publicznej placówce. Państwo ma negatywne i pozytywne obowiązki w zakresie prawa do poszanowania życia rodzinnego i prywatnego. Nie tylko bowiem nie może bezpodstawnie tego prawa ograniczać, ale także jest zobowiązane zagwarantować jego odpowiednie wykonanie. W tej sprawie doszło do naruszenia tych obowiązków przez Polskę. To, co najważniejsze to stwierdzony przez Trybunał fakt, że nie ma żadnych procedur, które mają zagwarantować wykonanie zabiegu w sytuacji decyzji kobiety o legalnym przerwaniu ciąży. Środki zagwarantowane przez kodeks cywilny nie są wystarczające – mają jedynie retroaktywny charakter i nie zapewniają dostępu do aborcji w przewidzianym ustawą czasie. Po drugie, w sprawie doszło do naruszenia przez Polskę obowiązku zakazu poniżającego i nieludzkiego traktowania. Sposób, w jaki dziewczynka była traktowana w związku z dążeniem do legalnego przerwania ciąży, przekroczył minimalny próg dolegliwości, jakiej można się spodziewać w sytuacji, w której się znalazła. Trybunał orzekł, że nawet jeśli intencją nie było poniżenie dziewczynki, państwo polskie powinno było zauważyć fakt, że sprawa dotyczy dziecka, które znajduje się w sytuacji szczególnego zagrożenia. To właśnie na instytucjach państwa ciąży obowiązek ochrony jednostki przed nieludzkim i poniżającym traktowaniem. W związku z tym Trybunał orzekł, że Polska dopuściła się nieludzkiego i poniżającego traktowania skarżącej. Państwo Polskie nie było w stanie w sposób odpowiedni wytłumaczyć się z decyzji sądu o pozbawieniu małoletniej wolności, oddzieleniu jej od matki i umieszczeniu w państwowej placówce. Trybunał stwierdził, że decyzja sądu stała w sprzeczności z prawem do wolności gwarantowanym na gruncie art. 5 Konwencji. Trybunał zwrócił też uwagę na regulacje w zakresie klauzuli sumienia i wskazał, że jest to przykład sprawy, w której prawo lekarza do powołania się na klauzulę sumienia stanęło w sprzeczności z ważnym interesem pacjentki i nie zostało odpowiednio zrealizowane. Po raz kolejny Trybunał podkreślił, że państwo ma obowiązek takiego zorganizowania systemu ochrony zdrowia, w którym prawo lekarza do powołania się na własne sumienie nie ogranicza prawa pacjentów do świadczeń zgodnych z prawem. Trybunał zwrócił uwagę na brak procedury, która miałaby na celu wyegzekwowanie prawa do przerwania ciąży w przewidzianym prawem czasie. Dostępne środki prawnej reakcji mają wyłącznie charakter wtórny, dają możliwość dochodzenia roszczeń po tym, jak doszło do naruszenia.

Przeczytaj również:

Zapis rozmowy Izabelli Jarugi Nowackiej z prezesem Rady Ministrów na temat sprawy P.

Apel Federacji do premiera w/s P.

Apel Federacji do Ministra Zdrowia w/s P.

Wyrok P. i S przeciwko Polsce

Media o sprawie

Wielka kłótnia o aborcję której nie było?, Życie Warszawy, 6.06.2008

Wojna o ciążę 14-latki, Gazeta Wyborcza, 9.06.2008

Obława na ciężarną nastolatkę, Dziennik Wschodni, 9.06.2008

Awantura o aborcję u nastolatki, Tomasz Nieśpiał, Rzeczpospolita, 10.06.2008

Dziewczynka w ciąży. Osaczona, Lidia Ostałowska, Gazeta Wyborcza, 10.06.2008

Terror antyaborcyjny, Wojciech Maziarski, Newsweek nr 24, 15.06.2008

P. z matką chcą aborcji. Szpital odmawia, Gazeta Wyborcza 12.06.2008

Dyrekcja szpitala w Lublinie: aborcji nie będzie, Rzeczpospolita 12.06.2008

Dyrektor szpitala: nie wykonamy aborcji, Rzeczpospolita 12.06.08

Matka P.: chciałam legalnie, no i teraz mam, Gazeta Wyborcza 12.06.2008

P. z matką chcą aborcji. Szpital odmawia, M. Szlachetka, A.Pochrzęst, Gazeta Wyborcza, 12.06.2008

Prawo, pytania, niejasności – co wynika ze sprawy P., A.Pochrzęst, M. Szlachetka, Gazeta Wyborcza, 13.06.2008

Kobiety, siedźmy cicho! Lidia Ostałowska, Gazeta Wyborcza, 13.06.2008

14-letnia ciężarna P. może wrócić do domu z mamą,M. Szlachetka, S. Skomra, Lublin , A. Pochrzęst, Gazeta Wyborcza, 14.06.2008

Feministki manifestowały pod Sejmem w sprawie 14-latki, wp.pl 13.06.2008

Co się stanie z dzieckiem P., Tomasz Nieśpiał, Rzeczpospolita, 16.06.2008

Gwałt na nas wszystkich, Rozmowa z prof. Moniką Płatek, prawniczką z Uniwersytetu Warszawskiego, Martyna Bunda Polityka, 21.06.2008

Finał sprawy P., Dziennik Wschodni, 18.06.2008

Matka P.: Skąd mają takie informacje?! Gazeta Wyborcza, 19.06.2008

Polish girl caught up in row has abortion, Derek Scally, The Irish Times, June 23, 2008

Tug-of-war over the right to choose, Derek Scally, The Irish Times, July 26, 2008

Ofiara nagonki z powodu aborcji pod opieką matki, Gazeta Wyborcza Lublin, 18.02.2009